Kilka dni później wyszłam wcześniej z pracy i bez ostrzeżenia odebrałam Lily po Annę.
Gdy zbliżałem się do domu, zobaczyłem małą dziewczynkę bawiącą się na zewnątrz.
Serce mi stanęło.
Wyglądała dokładnie jak Lily.
Te same oczy. Ten sam nos. Ten sam lekki przechylenie głowy.
Podobieństwo było niemal surrealistyczne.
Anna weszła na ganek i zamarła, gdy mnie zobaczyła. Jej uśmiech na moment przebłysknął, po czym wrócił.
Starając się brzmieć swobodnie, zapytałam: "To twoja córka?"
Zawahała się.
Potem skinął głową.
Coś w jej oczach wyglądało jak strach.
Tej nocy nie mogłem zasnąć.
Obraz tych dwóch dziewczyn wciąż odtwarzał się w mojej głowie.
W ciągu następnych kilku dni kilka razy przychodziłem wcześniej.
Dziewczyna nigdy tam nie była.
Anna zawsze miała wyjaśnienie.
"Odwiedza babcię."
"U lekarza."
"Drzemka."
Ale Lily upierała się, że wciąż tam jest.
W końcu poprosiłem przyjaciela, żeby odebrał Lily, podczas gdy ja czekam w pobliżu.
Zaparkowałem na końcu ulicy, obserwując dom.
Ręce mi drżały na kierownicy.
Wtedy podjechał samochód.
Znajomy.
Samochód mojego teścia.
Richard wyszedł.
Zanim zdążyłem zareagować, drzwi wejściowe się otworzyły i na zewnątrz wybiegła mała dziewczynka, krzycząc:
"Tato!"
Richard podniósł ją na ręce z tym samym łagodnym uśmiechem, który widziałam tysiąc razy.
W tej chwili wszystko nabrało sensu.
Późne noce.