Vanessa ledwo zwracała uwagę.
Wtedy prawnik rozłożył list.
"Mojej żonie—tak, mojej żonie, choć prawo może się z tym nie zgadzać—"
Vanessa zesztywniała.
"Moje małżeństwo pod koniec życia było błędem uznanym zbyt późno. Zostało wprowadzone pod wpływem oszustwa, presji i chciwości."
Jej dłoń uderzyła o stół.
"Mojej byłej żonie, jedynej osobie, która mnie kochała, gdy nie miałem nic—"
Głowa Vanessy gwałtownie odwróciła się w moją stronę.
"Cały mój majątek został umieszczony w chronionym funduszu powierniczym," powiedział prawnik spokojnie. "Beneficjentem jest pani Emily Hartwell."
Moje dawne imię.
Vanessa wpatrywała się z niedowierzaniem.
"Jestem jego legalną żoną."
"Otrzymasz to, czego wymaga prawo," odpowiedział prawnik.
Przewrócił stronę.
"Jeden dolar."
Cisza była absolutna.
"Jest też warunek," dodał. "Jeśli obecny małżonek zakwestionuje testament, wszystkie pozostałe prawa prawne tracą, a dokumenty zawarte w Załączniku C zostaną przekazane odpowiednim organom."
Vanessa zbladła.
Wiedziała coś.
Wyszła bez słowa.
Gdy pokój się opróżnił, prawnik wręczył mi mniejszą kopertę, którą Daniel poprosił o prywatne otrzymanie.
W środku notatka.
Zdradziłem cię. Nie mogę tego cofnąć. Ale mogę zapobiec temu, by mój ostatni błąd zniszczył resztki przyzwoitości, które mi pozostały.
Nie czułem triumfu.
Tylko zamknięcie.
Vanessa nigdy nie zakwestionowała testamentu.