Podczas rozprawy testamentowej moi rodzice głośno się zaśmiali, gdy moja siostra otrzymała 6,9 miliona dolarów. Ja? Dostałem 1 dolara, a oni powiedzieli: 'Zrób sobie własny.' Moja mama szydziła: 'Niektóre dzieci po prostu nie dorównują.' Wtedy prawnik przeczytał ostatni list dziadka — mama zaczęła krzyczeć...

Zarządzanie funduszem stało się prawdziwą pracą—najemcy, naprawy, spotkania księgowe. Nie jest to efektowne, ale stałe. Szczerze.

Spłaciłem kredyty studenckie. Skończyłem studia. Stworzyłem małe stypendium w college'u społecznościowym na cześć Dziadka — dla studentów pracujących na pełen etat, jednocześnie dążących do czegoś lepszego.

Wciąż trzymam ten banknot za jednego dolara.

Nie jako obrazę.

Ale przypomnienie.

To nie to, co zostawił mi dziadek, się liczyło.

To było to, czego nie chciał im zabrać