"Jedyne, czego się bałem... to było żenienie kogoś, kto kochał moje pieniądze bardziej niż mnie."
Ścisnęłam jego dłoń.
"Więc dobrze wybrałeś."
Uśmiechnął się.
"Nie," powiedział cicho.
"To ja mam szczęście."
"Jedyne, czego się bałem... to było żenienie kogoś, kto kochał moje pieniądze bardziej niż mnie."
Ścisnęłam jego dłoń.
"Więc dobrze wybrałeś."
Uśmiechnął się.
"Nie," powiedział cicho.
"To ja mam szczęście."