W dniu mojego ślubu wszyscy współczuli mi za to, że wyszłam za mąż za mężczyznę, którego nazywali "biednym". Następnego ranka poprosiłam go o 500 pesos na zakupy. Nie powiedział nic — a pięć minut później bank wysłał powiadomienie, które wszystkich zszokowało.

"Jedyne, czego się bałem... to było żenienie kogoś, kto kochał moje pieniądze bardziej niż mnie."

Ścisnęłam jego dłoń.

"Więc dobrze wybrałeś."

Uśmiechnął się.

"Nie," powiedział cicho.

"To ja mam szczęście."