Uklęknął przed bezdomną, by dać jej 100 dolarów... Ale w chwili, gdy zobaczyła zdjęcie schowane w jego portfelu, jej świat się rozpadł — i krzyknęła imię zmarłej córki.

LEXINGTON O ZMIERZCHU

Lexington Avenue o zmierzchu—wiatr przecina budynki, tak zimny, że przeniknie przez wełnę i osiada głęboko w kościach.

Margaret była na tym rogu od trzech godzin.

Papierowy kubek między jej kolanami mieścił sześćdziesiąt siedem centów.

I przycisk.

Ktoś wrzucił to jak żart.

Już nie podnosiła wzroku. Ludzie kręcili wokół niej tak, jak unikali hydrantu — zirytowani, automatyczni, obojętni.

Wtedy przed nią zatrzymała się para wypolerowanych czarnych butów.

Najpierw zauważyła buty, bo były absurdalne. Włoska skóra. Bezbłędnie. Lśniły pod latarnią, jakby chodniki były czymś, o czym tylko czytali.